Zziębnięta pustym wzrokiem spoglądała na jego czarne
opanowane źrenice, gdy w tym samym momencie jej ciało odmawiało posłuszeństwa.
Spanikowała. Nie tego spodziewała się przyjmując to zadanie. Było za późno by
teraz się nad tym rozwodzić, ani nie chwila by mogła być zła.
-Zostań tu, odwrócę jego uwagę, wtedy uciekniesz. – do jej
uszu niewyraźnie dobiegał głos mężczyzny, który ściskał ją teraz mocno za
ramiona. Nie potrafiła odpowiedzieć. Jedyne na co pozwalało jej ciało to
delikatne kiwnięcie głową udając, że rozumie czego ode niej oczekuje. Jej myśli
błądziły, a ciało przeleciały chłodne dreszcze. Chciałaby mu teraz tak wiele
powiedzieć. Przeprosić. Niestety było już za późno. W tym momencie, czuła jakby
rozum i opanowanie opuściło jej ciało. Z oszołomienia wyrwało ją oślepiające
słońce, które przebijając się przez konary drzew odnalazło jej przerażony wzrok.
Nim zdążyła zrozumieć co się działo mężczyzny przy niej już nie było.
- Sakura!! Biegnij … - usłyszała odwracając melancholijnie
głowę w kierunku głosu. Kolejny strzał pozwolił jej całkowicie powrócić do
rzeczywistej sytuacji.. Mężczyzna upadł na ziemie …
-Sasukeeee !!... –już tylko krzyk wydarł się z jej krtani..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz